Podróżując, dosyć często zdarza mi się jadać na świeżym powietrzu. Wcinam bułki siedząc na krawężniku przed hotelem w Budapeszcie albo też zajmuję miejsce przy składanym stoliku na campingu z widokiem na morze. I bardzo to lubię. Od małego mam przeświadczenie, że właśnie jedzenie na dworze jest jednym z czynników, który sprawia, że wakacje są jeszcze bardziej udane.

Jako że mieszkam w domu jednorodzinnym, jestem szczęśliwą posiadaczką tarasu. Przez długie lata nie doceniałam jego zalet. Taras był, bo był, a ja omijałam go szerokim łukiem. W tym roku postanowiłam jednak dać mu szansę podczas śniadań i przenieść nieco wyjazdowej rutyny do codzienności.

Dlaczego akurat śniadania?

Lubię letnie poranki, kiedy słońce zaczyna przygrzewać, ale jest na tyle nisko, że siedząc na tarasie, mam jeszcze szansę załapać się na odrobinę cienia. Lubię też słuchać śpiewu ptaków, które szczebioczą, ciesząc się z nadejścia kolejnego dnia. Śniadanie to posiłek, który stanowi dla mnie inaugurację nowego dnia i mam przeczucie, że jeśli zjem go na spokojnie i z pewną dozą przyjemności, ruszę do nowych zadań z większym optymizmem.

A jeśli nie mam tarasu?

Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy ma możliwość celebrowania śniadań na tarasie. Stąd też tytuł wpisu- nieważne czy posiłek postanowimy zjeść na balkonie w bloku, na kocu w parku czy osiedlowej ławce. Każde miejsce jest dobre, by rozpocząć nowy dzień na świeżym powietrzu.

jedzenie śniadań na dworze

Jakie korzyści daje mi nawyk jedzenia śniadań na świeżym powietrzu?

Przewietrzenie ciała i umysłu

Na wyjeździe sprawa jest zwykle prosta, czy to zwiedzając, czy leżąc na plaży, znaczną część dnia spędzamy na świeżym powietrzu. Jednak kiedy siedzę w domu, sprawa nie wygląda tak kolorowo. Ostatnio zauważyłam, że naprawdę wiele godzin w ciągu dnia spędzam w zamkniętym pomieszczeniu, a to pracując, a to znowu przeglądając internet lub się ucząc. Jasne, mam otwarte okno, ale po jakimś czasie i tak zaczynam odczuwać, że mój mózg robi się zamglony i ma problemy z analizowaniem informacji.

Rozpoczęcie dnia od solidnego przewietrzenia pomaga mi porządnie dotlenić się przed kilkoma godzinami pracy. Już po 2 tygodniach praktykowania tego zwyczaju widzę, że do zadań siada mi się po prostu łatwiej, a pierwsze z nich wykonuję znacznie szybciej niż po zjedzeniu śniadania w niewietrzonym pomieszczeniu.

Blue Reef Resort Marsa Alam Egipt moja opinia

Obserwowanie świata zamiast social mediów

Ostatnio coraz częściej używa się określenia „obserwuję”. Obserwujemy blogerów na Facebooku, konta na Instagramie. I zdaje się, że w tym wszystkim tracimy trochę umiejętność obserwowania świata, takiego po prostu, realnego.

Śniadanie na świeżym powietrzu to świetna okazja do tego, aby telefon odłożyć na bok i skupić się na tym, co nas otacza. Może będzie to pająk powoli tkający swą pajęczynę? A może rosa na trawie, na której właśnie rozłożyliśmy koc? A może w końcu zauważymy, że krzaczki, które dopiero co sadziliśmy, sięgają już prawie naszego wzrostu?

Jeden nawyk odpala kolejny

Nie wiem, czy mieliście okazję czytać książkę Charles’a Duhiga „Siła nawyku”. Dla mnie była to pewnego rodzaju rewolucją w myśleniu o czynnościach, które wykonujemy regularnie. Dlatego przed wakacjami staram się starannie zaplanować poranną rutynę, im dokładniej to zrobię, tym łatwiej będzie mi wskoczyć w tryb automatu podczas dni niechciejstwa.

Obecnie zaraz po porannej toalecie idę do kuchni, gdzie przygotowuję śniadanie, równolegle parząc słabą zieloną herbatę. Następnie kieruję się na taras, by je zjeść, potem siadam przed komputerem, żeby napisać min. 200 słów i przerobić chociaż 15 minut z hiszpańskiego, po czym zabieram się za pracę.

Cały ten system działa naprawdę dobrze, jeśli poświęcę trochę uwagi początkowym czynnościom. Innymi słowy, smaczne śniadanie na świeżym powietrzu przekłada się na planową realizację kolejnych punktów dnia.

Skupienie na smaku

Pochłaniasz jedną kanapkę za drugą i przy ostatniej orientujesz się, że nawet nie pamiętasz czy były z serem czy z szynką? Jeśli tak, to wyraźny sygnał, że wypada zwolnić i przyłożyć większą uwagę do tego, co robisz. Może czytasz w trakcie jedzenia gazetę albo oglądasz telewizor, przez co jesteś rozproszony?

Jedzenie śniadania na świeżym powietrzu pozwala skupić się na samej czynności jedzenia. Nie wiem jak Wam, ale mi babcia zawsze powtarzała, że każdy kęs należy przeżuć 18 razy. Kiedy ostatnio zdarzyło Ci się choćby zastanowić nad tym, ile razy rzeczywiście przeżuwasz? Skupiłeś się kiedyś na samej strukturze chleba albo zmianie jego smaku zależnie od ilości masła położonego na powierzchni? Jeśli nie, to może śniadanie na świeżym powietrzu jest dobrą okazją do zastanowienia się nad tym, od jakiego posiłku zaczynamy swój dzień.

Blue Reef Resort Marsa Alam Egipt moja opinia

Śniadania na świeżym powietrzu- warto!

Możesz temu wierzyć lub nie, ale śniadanie to jeden z najbardziej wartościowych posiłków, jakie można dostarczyć organizmowi. To ono dostarcza nam energii na przedpołudnie, kiedy to wymaga się od nas wytężonej pracy umysłu. Gorąco Was zachęcam, by w tym wakacyjnym czasie, kiedy pogoda (odpukać) dopisuje, wybrać się chociaż raz na dwór i zjeść śniadanie na świeżym powietrzu.

A Wy, gdzie najchętniej zjadacie swój pierwszy posiłek w ciągu dnia?