Są takie atrakcje turystyczne, które choć drogie oraz niezwykle zatłoczone i tak przyciągają do siebie ludzi. Termy Széchenyi- tu było podobnie, pierwszy raz słyszałam o nich podczas licealnej wycieczki do Budapesztu, potem przewinęły się wielokrotnie w różnych internetowych relacjach z wyjazdów. W pierwszej chwili dużym pesymizmem napawała mnie cena, stosunkowo wysoka, jak na budżet studenta liczącego każdy grosz. Uległam jednak namowom znajomych i wysupłałam dodatkowe zaskórniaki.

Czy było warto? Zapraszam na krótką wycieczkę do miejsca, które przez wiele stuleci pełniło funkcję węgierskich łaźni narodowych.

Dojazd

Pierwsze pytanie, które zadałam sobie już po podjęciu decyzji o odwiedzeniu term Széchenyi było oczywiście „Jak tam dojechać?”. Jako że ostatnią noc spędzaliśmy w hotelu w okolicy Wielkiej Synagogi, zdecydowaliśmy się na dojazd metrem M1. Dzięki instrukcjom sympatycznego pana z recepcji, pokonaliśmy poniższą trasę, wysiadając bezpośrednio na zabytkowej stacji Széchenyi fürdő przy termach.

Jak dojechać do term Széchenyi Budapeszt

Termy Széchenyi Budpaeszt Węgry

Wychodząc z metra warto od razu kierować się w lewą stronę budynku– to tam znajduje się główne wejście do term, tam też można zakupić bilety czy wymienić pieniądze w kantorze (a jeśli już o tym mowa, to nie ma możliwości, by płacić na miejscu obcą walutą).

Ile kosztuje bilet do term Széchenyi?

Jak na studencką kieszeń- niemało. Warto jednak się wykosztować i zobaczyć jedno z najbardziej znanych miejsc na Węgrzech. Za bilet całodniowy z szafką w weekend płaciliśmy 5100 HUF, co jest równe około 75 zł. Taniej, choć nieznacznie, jest w tygodniu, kiedy za taki sam bilet płaci się 4900 HUF. Niestety, termy nie oferują biletów ulgowych. Wejściówki można kupić zarówno online, jak i na miejscu. Istnieje także możliwość nabycia droższej opcji z dostępem do prywatnej kabiny lub biletu umożliwiającego jedynie zwiedzanie obiektu.

Mam bilet: co dalej?

Po zapłaceniu za wejściówkę i otrzymaniu paska do szafki, kierujemy się informacjami na dosyć lichych tabliczkach umieszczonych w budynku lub pytamy pracowników term jak trafić do szatni. Następnie rozdzielamy się z płcią przeciwną i szukamy dogodnego miejsca do zostawienia swoich rzeczy (kluczyki, a w zasadzie chipy nie są przypisane do konkretnych szafek). Przychodzi czas na zmianę ubrań i tu jesteśmy skazani na dwie opcje: przebieranie się w szatni bez drzwi na korytarz albo czekanie w kolejce do toalety. Osobiście polecam jeszcze inne rozwiązanie, a mianowicie założenie stroju jeszcze przed przyjazdem do term. Jeśli jesteśmy przebrani, bierzemy ręcznik, klapki, zamykamy naszą szafkę i rozpoczynamy testowanie atrakcji term.

A co jeśli…

…pomysł wizyty w termach pojawił się spontanicznie, a ja nie mam ze sobą ani ręcznika, ani klapek? W takiej sytuacji ogranicza Cię jedynie grubość portfela. Za sam ręcznik przy kasie zapłacimy 4000 HUF, za pełen zestaw wyposażenia 6400 HUF.

Jestem gotowy, co dalej?

Na początku polecam zapoznać się z mapką obiektu. Jest on dosyć duży, aczkolwiek niezbyt skomplikowany i trudno się w nim zgubić. Osobiście podzieliłabym termy na trzy strefy: strefę przebierania, strefę basenów na dworze i strefę mniejszych basenów pod dachem, w którą wchodzą też sauny. W ramach biletu korzystać możemy z nich wszystkich, za dodatkową opłatą możliwy jest masaż, zabieg rehabilitacyjny czy upiększający. My trafiliśmy na wyśmienitą pogodę (nawet pod sam koniec września!), więc rozpoczęliśmy od przesiadywania w basenach na dworze i radości ze święcącego słońca. Dwa większe baseny miały bardzo przyjemną, podgrzewaną wodę, basen sportowy był znacznie chłodniejszy i wymagano na nim zakładania czepków (w pozostałych częściach nie trzeba ich mieć).

Termy Széchenyi Budpaeszt Węgry

Termy Széchenyi Budpaeszt Węgry

Termy Széchenyi Budpaeszt Węgry

Termy Széchenyi Budpaeszt Węgry

Termy Széchenyi Budpaeszt Węgry

Termy Széchenyi Budpaeszt Węgry

Termy Széchenyi Budpaeszt Węgry

Trochę urozmaicenia

Kiedy już znudzi nam się moczenie w basenie na dworze i podziwianie fasady barokowego budynku, polecam udać się do wewnętrznej części term, w której znajdziemy około 15 naturalnie ogrzewanych basenów i 10 saun. Woda ma od kilkunastu do nawet 50 stopni. Osobiście jestem zmarzluchem i najbardziej pasowały mi te z temperaturą około 30 stopni :) Dobrze jest mieć ze sobą ręcznik, gdyż jest on wymagany przy wejściu do niektórych saun.

Termy Széchenyi Budpaeszt Węgry

Termy Széchenyi Budpaeszt Węgry

Termy Széchenyi Budpaeszt Węgry

Zgłodniałem!

W strefie basenów zewnętrznych znajduje się bar, w którym można kupić zarówno coś do jedzenia, jak i do picia. Ceny są jednak, jak to zwykle w turystycznych miejscach bywa, dosyć wygórowane. Jeśli więc zależy Wam na oszczędności, zabierzcie ze sobą kanapki i zostawcie je w szafce, zawsze można po nie w dowolnym momencie wrócić.

Termy Széchenyi Budpaeszt Węgry

Ile godzin zajmuje skorzystanie z atrakcji?

My odwiedziliśmy termy Széchenyi w ostatni dzień naszego wyjazdu, czekając na autobus, w związku z tym nie spieszyliśmy się specjalnie. Obejście większości basenów i skorzystanie z kilku saun zajęło nam około 4 godzin łącznie z przebieraniem i suszeniem włosów. Jeśli odwiedzacie termy latem, wtedy polecam zarezerwować sobie więcej czasu.

Czas się zbierać do domu, co teraz?

Każda z szatni wyposażona jest w prysznice, niestety odsłonięte, otwarte i widocznie z minionej epoki. Jak już wspomniałam, w cenie szafki nie dostaje się dostępu do przebieralni, a tym samym po prysznicu polecam zabrać rzeczy i udać się do toalety. W szatni można skorzystać za darmo woreczków oraz wyciskarki do ubrań, która choć wyglądała jak z czasów PRLu, to zdecydowanie wprowadzała nową jakość do późniejszego przechowywania mokrych rzeczy. Polecam z niej skorzystać szczególnie jeśli z ręcznikiem i strojem w plecaku zamierzacie spędzić kolejne 48 h ;)

Termy Széchenyi Budpaeszt Węgry

Termy Széchenyi Budpaeszt Węgry

Termy Széchenyi – czy było warto?

Zdecydowanie! Choć termy Széchenyi uznawane są za miejsce wybitnie turystyczne, pod koniec września tłum wcale nie przeszkadzał, a w wielu basenach zdarzało mi się siedzieć prawie samotnie. Nie miałam też większych problemów ze znalezieniem wolnej szafki, dostępem do pryszniców czy nawet położeniem się na leżaku. Sam obiekt robi niezwykłe wrażenie i nie często człowiek ma okazję moczyć tyłek w tak zachwycającym otoczeniu. Choć w niektórych momentach można uznać budynek za lekko niszczejący i nie do końca spełniający normy sanepidowskie, cenię sobie fakt, że mimo tylu lat funkcjonowania, nadal ma swój tradycyjny charakter.

Gorąco polecam wszystkim odwiedzającym Budapeszt! :)

Podsumowanie informacji praktycznych

  • do term dojedziemy bezpośrednio metrem M1, wysiadając na przystanku
    Széchenyi fürdő
  • cena biletu całodziennego to około 75 zł, nie ma biletów ulgowych
  • na miejscu można kupić pakiet zawierający klapki, ręcznik, czepek itp.
  • w szatni znajdziemy woreczki na mokre rzeczy i wyciskarkę do ubrań
  • kupując bilet typu „locker”, nie mamy dostępu do przebieralni i pozostaje zmiana ubrań w toalecie
  • w kasie można płacić tylko w lokalnej walucie, zaraz obok jest kantor, w którym można wymienić pieniądze
  • większość basenów działa od 6 rano do 7 wieczorem